Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienna pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

19 listopada

Odżywka do włosów w kostce- co zawiera i czy da się zrobić taką w domu? Cz. I Analiza składu

Odżywka do włosów w kostce- co zawiera i czy da się zrobić taką w domu? Cz. I Analiza składu




Po pierwszym podejściu do szamponu w kostce przyszła kolej na kolejny krok- odżywkę do włosów w takiej formie. Tym razem zdecydowałam się na produkt LOVE BAR Regeneracja & Odżywienie, bo mogłam też dobrać do kompletu szampon z tej samej serii. Na początek zerknijmy sobie szybko na skład:


  • Cetearyl Alcohol- substancja powierzchniowo czynna, wpływa na stabilność emulsji i właściwości aplikacyjne kosmetyku, ale wykazuje też działanie wygładzające, zmiękczające, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni;
  • Sodium Coco-Sulfate- półsyntetyczna anionowa substancja powierzchniowo czynna, dość silny detergent. Po co taka substancja w odżywce? Wydaje mi się, że ze względu na właściwości pieniące. Dzięki temu produkt łatwiej nałożyć i rozprowadzić;
  • Butyrospermum Parkii (Shea) Butter- masło Shea, naturalny emolient; wykazuje działanie pośrednio nawilżające (zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni), wygładza, zmiękcza, regeneruje;
  • Cocos Nucifera (Coconut) Oil- olej kokosowy, naturalny emolient; wykazuje działanie pośrednio nawilżające (zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni), wygładza, zmiękcza;
  • Aqua- woda;
  • Theobroma Cacao (Cocoa)) Butter- masło kakaowe, naturalny emolient; wykazuje działanie pośrednio nawilżające (zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni), wygładza, zmiękcza;
  • Stearamidopropyl Dimethylamine- kationowa substancja powierzchniowo czynna, o działaniu zmiękczającym, wygładzającym i odżywczym, zapobiega elektryzowaniu, zastępuje silikony, ułatwia aplikację kosmetyku;
  • Glycerin- humektant, substancja nawilżająca;
  • Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil- olej ze słodkich migdałów, naturalny emolient, wykazuje działanie pośrednio nawilżające (zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni), wygładza, zmiękcza; dobrze tolerowany przez skórę, dodawany do kosmetyków dla niemowląt;
  • Argania Spinosa Kernel Oil- olej arganowy. naturalny emolient, wykazuje działanie pośrednio nawilżające (zapobiega odparowywaniu wody z powierzchni), wygładza, zmiękcza;
  • Aniba Rosaeodora Wood Oil- olejek eteryczny z drzewa różanego, substancja zapachowa;
  • Beta Vulgaris- burak zwyczajny; nie mam pojęcia co robi w tym składzie, ale może Wy macie jakiś pomysł?
  • Zinigiber Officinale Root Oil- olejek imbirowy, zapewne pełni tutaj funkcję substancji zapachowej;
  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride- substancja syntetyczna otrzymana z gumy guar; wykazuje właściwości pielęgnacyjne i ułatwiające rozczesywanie włosów
  • Benzyl Alcohol- konserwant
  • Dehydroacetic Acid- konserwant
  • Geraniol- substancja zapachowa
  • Linalool- substancja zapachowa
Dla ułatwienia substancje występujące w składzie podzieliłam na kilka grup:
  • związki powierzchniowo czynne
  • emolienty
  • dodatki pielęgnujące i zapachowe
  • konserwanty
Czy teraz wygląda to trochę prościej? :)

Z pielęgnacyjnego punktu widzenia emolienty są tutaj najważniejszą grupą, związki powierzchniowo czynne ułatwiają rozprowadzanie produktu, zapewniają właściwą stabilność i konsystencję, dodatki uzupełniają działanie emolientów, a całość zabezpieczają konserwanty.

Dobór poszczególnych składników i proporcji to sztuka. Ja mam jeszcze połowę opakowania gotowej odżywki, ale kolejną kostkę planuję spróbować zrobić sama. Jesteście ciekawe efektów? A może próbowałyście już robić odżywkę same i możecie podzielić się przepisem lub poradami? 




20 października

Mały poradnik pielęgnacyjny- cztery porady, które mogą ułatwić codzienną pielęgnację

Mały poradnik pielęgnacyjny- cztery porady, które mogą ułatwić codzienną pielęgnację


Dzisiaj zapraszam na krótki wpis pielęgnacyjny, a dokładnie cztery porady, dzięki którym codzienna pielęgnacja może być lepsza. Nie są to porady w stylu szybki, spektakularny efekt, ale codzienne, dobre nawyki, które z czasem procentują.

Photo by Sarah Dorweiler on Unsplash

 

Porada nr 1- mniej znaczy więcej

Nie będę tutaj zachęcać do minimalizmu kosmetycznego, bo tak jak jedni są zwolennikami jednego kremu, tak dla innych produkty dedykowane i wieloetapowa pielęgnacja to podstawa. Warto jednak przeanalizować to, jak dużo produktu danego typu nakładamy, jak szybko zużywamy dany kosmetyk. Podobno to trochę nasza cecha narodowa, że wsypujemy za dużo proszku do prania, wylewamy na włosy za dużo szamponu, czy myjemy naczynia w za dużej ilości płynu. To jest coś, z czym sama walczę. Lepiej regularnie smarować dłonie kremem niż nakładać go raz dziennie w za dużej ilości. Gruba warstwa kremu przeciwzmarszczkowego pod oczy nie sprawi, że rano obudzimy się 10 lat młodsze, a może wręcz wywołać efekt odwrotny. Za duża ilość szamponu czy żelu do mycia twarzy to nie tylko większe wydatki, ale również większe ryzyko podrażnień i alergii. 
Photo by ian dooley on Unsplash


Jak zmienić złe nawyki i przestać rozchlapywać kosmetyki? Mi osobiście pomaga kupowanie produktów lepszej jakości, droższych. Kremu za przysłowiowe 10zł się nie oszczędza, ale drogie serum traktuje się jak pewien luksus- skrupulatnie odliczając wcierane w twarz krople. Oczywiście nie zachęcam wcale do kupowania teraz najdroższych kosmetyków na jakie nas stać (albo co gorsza takich na jakie nas nie stać), ale do wybierania produktów dobrej jakości, bogatych w aktywne substancje i używania ich jak produktów luksusowych.


Porada nr 2- produkty do oczyszczania twarzy należy zmywać

Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek zapomniał zmyć z twarzy żel czy piankę myjącą, ale o tym, że płyn micelarny należy zmywać dowiedziałam się całkiem niedawno (prowadziłam już wtedy tego bloga!). Dałam się zwieść lekkiej, wodnistej konsystencji, która bardziej przypomina tonik czy hydrolat... A przecież płyn micelarny zawiera substancje myjące! Może jeszcze gdyby się pienił, to wpadłabym na to, żeby go zmyć, a tak, wielokrotnie przecierałam nim twarz jak tonikiem. No cóż mogę powiedzieć... nie róbcie tak :)
Photo by Austin Kehmeier on Unsplash


Porada nr 3- najpierw rozczesujemy końcówki włosów, a dopiero potem przeczesujemy włosy od góry

Czasami wydaje nam się, że jak zaczniemy czesać włosy od nasady, to będzie szybciej. No bo kto by się bawił w skrupulatne rozczesywanie końcówek, jak właściwie już jesteśmy spóźnione? Gdy włosy nie są bardzo poplątane to być może jakoś ujdzie nam to płazem, ale w przeciwnym razie nie dość, że bardziej narażamy włosy na zniszczenia, to jeszcze ryzykujemy że zrobi nam się kołtun, którego rozczesanie nie dość że trudne, to jeszcze czasochłonne. A i tak może się skończyć na konieczności obcięcia poplątanych włosów. Niestety, jako posiadaczka długich i baaardzo cienkich włosów, wiem co mówię.
Photo by Element5 Digital on Unsplash


Porada nr 4- dobrze jest rozczesać włosy przed myciem

Ten punkt jest powiązany z poprzednim. W trakcie mycia włosy i tak ulegają splątaniu, więc lepiej dla nas, żeby nie były splątane za bardzo. Zwłaszcza, że mokre włosy są bardziej podatne na zniszczenia. Dodatkowo masaż szczotką głowy wstępnie oczyszcza ją, chociażby ze złuszczonego naskórka, co też korzystnie wpływa na samo mycie. 


A Wy, jakie macie pielęgnacyjne porady? 

25 sierpnia

Szampon w kostce- pierwsze wrażenia

Szampon w kostce- pierwsze wrażenia

Do tematu szamponu w kostce długo podchodziłam jak do jeża. Mimo, że często używam mydeł w kostce, to rozrzut opinii o takich szamponach od zachwytów po myślałam, że nigdy nie rozczeszę po tym włosów skutecznie odstraszał mnie od tematu. Ostatnio, podczas zakupów, zaszalałam i po prostu wrzuciłam kostkę szamponu bez zastanowienia do koszyka. Wiedziałam, że z każdą sekundą zastanawiania się szansa, że wreszcie ją wypróbuję maleje. Szampon przetestowałam w warunkach wyjazdowych, żeby nie kusiło mnie używanie innych, płynnych szamponów zamiennie... i jestem pozytywnie zaskoczona! Tak jak nie przepadam za naturalnymi szamponami, czy raczej tymi bez silikonów i sl(e)s, bo mam po nich efekt matowego siana, tak o dziwo całkiem polubiłam się z szamponem w kostce. Przyznaję, że zawsze stosowałam go z odżywką, bo jednak jest to produkt z gatunku tych, które zostawiają skrzypiące włosy. Mimo to, po wyschnięciu włosy wyglądają zdrowo i błyszcząco, nie ma efektu matowej szopy, czy też przyklapniętych strąków. Jeśli chodzi o używanie to przyznaję, że jest mniej wygodny, bo jednak trzeba trochę namydlić tej piany, którą nakłada się na włosy. I to chyba na razie główny powód, dla którego ciężko mi zupełnie zrezygnować z szamponów w płynie. Także wyjazdowo- bardzo polecam, domowo- kwestia bardzo indywidualna. Chociaż ilość plastikowych butelek wyrzucanych przy sprzątaniu łazienki zdecydowanie zachęca do spróbowania czegoś bardziej ekologicznego.

Celowo nie pisałam od początku o konkretnym produkcie, bo jest to mój pierwszy taki szampon, nie mam porównania z innymi i bardziej niż polecać konkretny kosmetyk chcę polecić samą ideę. Gdyby jednak kogoś interesowało to wybrałam Nature Box Szampoo bar with almond oil, ale chętnie poczytam Wasze polecenia i doświadczenia w tym temacie:)







P.S. Wiecie że są też odżywki do włosów w kostce?

Copyright © 2016 Naturalnie, że zadbana , Blogger