Ostatnio stwierdzam, że przytłacza mnie ilość dostępnych kosmetyków. O tyle, o ile jeszcze nie tak dawno trudno było znaleźć na polskim rynku kosmetyki z dobrym składem, o tyle teraz jest ich taka ilość, że widząc coraz to nowe marki mam poczucie zagubienia i dezorientacji. (Ciekawostka! Uczucie to zostało nazwane w psychologii paradoksem wyboru. Planuję trochę zagłębić się w ten temat z książką B. Schwarz Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej.)
Mam wrażenie, że nie nadążam za tym co się dzieje na rynku, że coś tracę. I nie zrozumcie mnie źle, to bardzo dobrze że jest większy wybór, że producenci proponują coraz ciekawsze formulacje, że mogę eksperymentować, poszukiwać, zmieniać pielęgnację w zależności od potrzeb. Ale z drugiej strony, gdy uda mi się znaleźć produkt który spełnia moje oczekiwania to do niego wracam i nie szukam na siłę innego. Nie zawsze muszę biec za nowinkami, pielęgnacja jest dla mnie środkiem, a nie celem. Potrzebuję takiego kosmetycznego slow. Nie muszę testować wszystkich nowości, zmieniać rytuałów pielęgnacyjnych tylko dlatego, że coś nowego jest teraz na topie. Najważniejsze to obserwować skórę i wyciągać wnioski.
Poniżej znajdziecie kilka moich ulubionych kosmetyków, do których wracam.
1. Odżywczy balsam Resibo
Jest mnóstwo dobrych balsamów w znacznie lepszej cenie, ale to jak dotąd jedyny balsam, którego używam regularnie. Jego intrygujący, przyjemny zapach sprawia, że chcę się nim smarować i ciągle do niego wracam. Zdecydowanie uzależnia. Dodatkowo zawiera ciekawe składniki, których nie widziałam w innych kosmetykach*:
* Opis składników ze strony producenta
- wyciąg z miodunki plamistej- miodunka plamista jest prawdziwą bombą witaminowo-odżywczą; rosnąca na Syberii roślina, bogata w witaminy A, E, B, C oraz karoten, która odżywia skórę, a wzmacniając zachodzące w niej procesy metaboliczne pomaga przywrócić jej naturalne funkcje ochronne.
- olej monoi- to składnik, który powstaje przez połączenie oleju kokosowego i ekstraktu z kwiatów gardenii tahitańskiej.
- olej kukui- to z kolei źródło kwasów linolowego i linolenowego mających silne działanie wygładzające i łagodzące podrażnienia.
2. Lipowy płyn micelarny Sylveco
Kosmetyk oparty na hydrolacie lipowym, który działa hipoalergicznie, łagodzi podrażnienia i nawilża. Więcej o hydrolacie lipowym pisałam ostatnio. Dodatkowo skład wzbogacają proteiny owsa i ekstrakt z aloesu. Lubię ten płyn za skuteczność i zarazem delikatność oraz prosty skład. Drogeryjne płyny micelarne marek znanych z wszechobecnych reklam nie mają z nim szans. Przeładowane składy, mnóstwo syntetycznych składników i konserwantów powodowały u mnie podrażnienie, łzawienie oczu i zaczerwienie. Na szczęście już prawie nie pamiętam jak to było przed pierwszą butelką tego płynu.
3. SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc Bielenda
To przykład kosmetyku do którego wracam, gdy moja cera ulegnie pogorszeniu. Niestety po tegorocznym długim i upalnym lecie na mojej twarzy zaczęło pojawiać się mnóstwo wyprysków. Z niecierpliwością czekałam na jesień, żeby zacząć używać tego kosmetyku. Zawiera on kwasy, które w kontakcie z promieniowaniem słonecznym mogą powodować przebarwienia i reakcje alergiczne, dlatego nie jest wskazane by używać go latem. Co prawda nakładam, go wyłącznie na noc, ale z kwasami lepiej nie ryzykować.
Moim zdaniem, to najlepszy drogeryjny specyfik na trądzik i przebarwienia. Uspokaja cerę, zmniejsza ilość wyprysków i dzięki działaniu złuszczającemu kwasów laktobionowego i migdałowego zmniejsza widoczność blizn oraz rozjaśnia cerę. Działanie kwasów wspomaga też wit. B3- sprzymierzeniec w walce z niedoskonałościami. Dodatkowo w składzie znajdziemy też kwas hialuronowy- substancję o działaniu nawilżającym i przeciwzmarszczkowym. Zwykle po zużyciu jednego pełnego opakowania moja cera wraca do normy. Wtedy robię przerwę i wracam do niego dopiero, gdy widzę, że trądzik się nasila.
Kosmetyk ten zawiera odrobinę kontrowersyjny składnik: Polysorbate 20. To emulgator w skrócie otrzymywany z oleju kokosowego, sorbitolu i tlenku etylenu. Niektórzy twierdzą, że istnieje ryzyko, że w procesie etoksylacji (czyli reakcji z tlenkiem etylenu) może dojść do zanieczyszczenia produktu rakotwórczym dioksanem. Pisały o tym m.in. dziewczyny z bloga PiggyPeg, które analizują składy kosmetyków: https://piggypeg.pl/bielenda-skin-clinic-professional-serum-korygujace-anti-age-noc/.
Niemniej jednak z drugiej strony surowiec ten pojawia się w sklepach z półproduktami kosmetycznymi e-naturalne.pl i zielonyklub.pl jako bezpieczny i nowoczesny. Zatem, czy używać taki produkt? Tutaj każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
4. Pomadka ochronna do ust z rumiankiem BIO ALTERRA
Używam tej pomadki od lat. Wspaniale nawilża i chroni usta. Żaden EOS, czy też Carmex nie sprawdził się tak dobrze jak ten produkt. Ma przyjemny skład, w miarę neutralny zapach i dobrze się jej używa. W składzie wiele dobroci: olej rycynowy, olej kokosowy, olej jojoba, masło shea, oliwa z oliwek, olej słonecznikowy, olejek z rumianku, ekstrakt z marchwi, wosk pszczeli, wosk candelilla, wit. A i wit. E I to z grubsza cały skład. Nie ma tutaj właściwie syntetycznych dodatków. Kosztuje grosze, więc tym bardziej polecam wypróbować!
Podzielcie się w komentarzach, czy macie takie kosmetyki, do których lubicie wracać?
Miłej niedzieli!
Miłej niedzieli!





O właśnie planowałam zakup tego balsamu bo jestem go bardzo ciekawa. :) Ja namiętnie używam toniku hibiskusowego z sylveco (stosuje w charakterze esencji) i toniku z resibo. Oba genialnie nawilżają i właśnie kupiłam sobie kolejne butelki z myślą o zimie. Innym kosmetykami do których wracam co jakiś czas są krem różany z make me bio, peeling do ust z sylveco, przeciwzmarszczkowy eliksir do twarzy z Vianka i puder kąpielowy z kozim mlekiem od Hagi który jest świetny na relaksującą niedzielna kąpiel ;)
OdpowiedzUsuńDzięki Julka za komentarz! Tonik hibiskusowy też planuję przetestować, z make me bio ostatnio kupiłam sobie wodę różaną i jest boska, więc domyślam się, że krem pewnie też :D Peeling do ust z Sylveco też miałam i miło wspominam. A pudru kąpielowego nigdy nie miałam, ale mam przepis na taki domowy, mam w planach zrobić ;)
UsuńJa od ponad roku jestem zachwycona kosmetykami Vianek i Sylveco. Używam kremu do stóp, odżywczego kremu do rąk, kosmetyków z linii do cery naczyniowej, peelingów do ciała, a ostatnio również serum do twarzy Aloesove. Jak dotąd żaden z kosmetyków mnie nie zawiódł. Chociaż niestety pomimo bardzo dużej poprawy trądzik nadal mam :(
OdpowiedzUsuńNo niestety z tym trądzikiem to ciężko wygrać :( Jest tyle czynników, takich nieoczywistych zwłaszcza, że często nie wiadomo skąd pojawiają się wypryski. Vianek i Sylveco są super, ale akurat Aloesove do mnie nie przemawiają jakoś, bo ja taka wybredna jestem jeśli o zapachy chodzi. Fajnie, że u Ciebie się sprawdzają!
UsuńDobrze mieć takie kosmetyki które za każdym razem działają na skórę jak należy i ma się pewność, że nie uczulą nie podrażnią, w żaden sposób też nie szkodzą. Im bardziej naturalne tym lepiej.
OdpowiedzUsuń